Ciudad del Carmen | Podróże i kultura Meksyku

Ciudad del Carmen

Urszula Rapacz
26 stycznia 2016

wrak statku„Perła zatoki”, stanowi stolicę meksykańskiego przemysłu wydobywczego ropy naftowej. Znajduje się w stanie Campeche nad Zatoką Meksykańską. W 1786 roku została ostatecznie przejęta z rąk brytyjskich piratów, do tej pory można tam znaleźć wraki ich statków 😉
Ciudad del Carmen to gmina z trzecim największym wpływem ekonomicznym w kraju. Liczba mieszkańców to zaledwie 170 000, ale tysiące Meksykanów przyjeżdżają tutaj z całego kraju co dwa tygodnie, aby pracować na platformach wydobywczych w morzu. To ciężka praca (zmiany trwają pełne 14 dni), ale bardzo opłacalna pod względem finansowym.
Wyspa posiada własne lotnisko. Połączenia są kilka razy dziennie z Mexico City. Jest również terminal autokarów ADO, skąd w 8 godzin można dostać się na rajskie plaże karaibskiego wybrzeża.

3-km most malecón Ciudad del Carmen

Ciudad del Carmen posiada piękny malecón. Spacerując po nim można podziwiać morze oraz największy most w Ameryce Łacińskiej Puente Zacatal o długości 3,222 km. Można też szarpnąć się na mały rejsik kutrem rybackim i pooglądać z bliska balety delfinów. Miasto słynie z krewetek. Pokazało mi prosty i rewelacyjny sos do krewetek: przyprawa Maggi+sok z limonki. Pychotka! Krewetki podaje się tutaj na najbardziej wyszukane sposoby, np. w smażonej panierce z kokosu, maczane w sosie miodowo-czekoladowym (i nie były za słodkie!), ale warte polecenia są również inne owoce morza jak i niesamowicie smaczne rybki, których nazw nie byłam w stanie nawet powtórzyć, serwowane w lokalnych restauracjach.

kuter rybacki    delfiny

Kolor morza bez szału – zielonoszary, niczym wypłowiały Bałtyk. Jednak dziewicze plaże zaczarowały mnie swym urokiem. Na plaży nie było żywego ducha, wszędzie bezpańsko walały się kokosy, piszczały stada mew, a spomiędzy nóg czmychały kraby. Nie wiem kto bardziej się bał: mały krabik takiego wielkiego stwora jak ja, czy ja – małego kraba, który zamiast uciekać do tyłu – poruszał się w bok, wpatrując we mnie tymi dwoma ślepiami wystającymi na dwóch zapałkach z odwłoku. To niewiarygodne, jak szybko te kraby się poruszają i jak zwinnie wskakuję w swoje nory – dziury w piasku, cztery razy mniejsze niż one!

dziewicza plaża  uciekający krab  dzikie kokosy

Godzinny spacer brzegiem Zatoki Meksykańskiej był cudowny, ale jedynie do momentu, kiedy zrobiłam się czerwona jak pomidor malinowy (pomimo posmarowania kremem z faktorem 30) i zaczęło mi się bardzo chcieć pić (no bo ile można spacerować w pełnym słońcu bez nakrycia głowy kiedy jest 37′ Celsjusza). Zeszliśmy z plaży i okazało się, że jesteśmy w samym środku lasu zwrotnikowego, przez który przebiega szosa, prawie na końcu wyspy… Mój meksykański towarzysz podróży zaproponował podjechanie autobusem, ale cóż… nie tylko nie było w pobliżu żadnego przystanku autobusowego, ale też nie wyglądało na to, że cokolwiek tamtędy kiedykolwiek przejeżdża.
Pomyślałam sobie Nigdy nie bierz stopa w Meksyku i spojrzałam na znajomego – względnie duży, przysadzisty, opalony Meksykanin. Nie, nic mi z nim nie grozi.
Jednak on gwałtownie zaprotestował i zabronił mi łapania stopa ze względów bezpieczeństwa. Ja nie zdążyłam ruszyć ręką, a on nie zdążył nawet dokończyć zdania, bo już zatrzymał się pierwszy przejeżdżający obok nas samochód. Na widok dwóch uśmiechniętych i spoconych wybawców wrzasnęłam”SI” i zaczęłam wspinać się na pakę.
Auto było duże, dostawcze, więc panowie grzecznie (i nie bezinteresownie) zaprosili mnie do kabiny. camioneta cargaAle oczywiście, nie było takiej opcji! Jestem w Meksyku, będę podróżować jak Meksykanie! Stałam na bagażówce, jedną ręką łapiąc totalnie rozwianą miniówę (a raczej to, co z niej zostało), a drugą trzymając się, żeby nie zmiótł mnie pęd powietrza. Musiałam zamknąć oczy i wstrzymać oddech, bo kilogramy meksykańskiego pyłu i piachu niemiłosiernie wbijały się w moją spaloną, ale szczęśliwą twarz. Wysiadając, rzuciłam na odchodne obrażonemu koledze i dżentelmenom od podwózki Zawsze chciałam to zrobić! A co!

Share Button

Komentarze

Podróżniczka bez granic. Pasjonatka kultury Meksyku i jego kontrastowości, specjalistka w krajach hiszpańskojęzycznych. Z zawodu coach i lider zespołu, project manager o przytomnym i analitycznym umyśle, tłumacz.

Urszula Rapacz

Wieści z Meksyku

zobacz wszystkie

Copyright©2016 Aztecas.eu
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Blog o Meksyku, przewodnik online